Pogoń Szczecin – Lechia Gdańsk (kursy forBET 2,75 – 2,95 – 2,80)
Nad morzem już nieco spokojniej, choć sztorm szalał bardzo blisko. Mowa tutaj o drużynie Lechii, która w weekend była bardzo poważnie zagrożona spadkiem. Podopieczni Piotra Stokowca grali naprawdę kiepsko, czego najlepszym dowód stanowiła porażka na własnym obiekcie z Termalicą 0:1. Biało – Zieloni znaleźli jednak przełamanie w spotkaniu z Piastem Gliwice i na boisku rywala odnieśli arcyważne zwycięstwo 2:0. Presja została przeniesiona na popularne Piastunki, lecz Flavio Paixao i spółka nie mogą dzisiaj stracić koncentracji. Zwłaszcza, że naprzeciw stanie drużyna, która w ostatnim czasie notowała całkiem dobre rezultaty. Portowcy, choć w zeszłej kolejce ulegli Śląskowi Wrocław 0:2, przed tym wydarzeniem zdobyli aż dziesięć punktów w czterech spotkaniach. Przyjście Kosty Runjaicia odmieniło oblicze ekipy ze Szczecina i wszyscy związani z tym klubem mogą żałować, że nie zobaczą niemieckiego szkoleniowca w ostatnich kolejkach – podczas gierki treningowej trener doznał kontuzji kolana i czeka go operacja. Czy wpłynie to znacząco na postawę zespołu? Na pewno lepiej, gdy zawodnicy mogą słuchać podpowiedzi swojego menedżera, lecz w tym pojedynku napędzać ich powinno samo znaczenie tej konfrontacji – mowa przecież o dwóch zespołach z okolic Bałtyku, które niespecjalnie za sobą przepadają. Gorąco powinno być zatem nie tylko na boisku. Obie ekipy mierzyły się ze sobą dwukrotnie w przeciągu tego sezonu – 14 sierpnia było 0:0, natomiast 13 grudnia w Gdańsku Pogoń wygrała 3:1. Cel gości dzisiejszego starcia na nadchodzący mecz? Wreszcie zdobyć komplet punktów przeciwko Portowcom.
Sandecja Nowy Sącz – Cracovia (2,55 – 3,35 – 2,60)
Ekipa gospodarzy może się dzisiaj poczuć jak niegdyś piłkarska reprezentacja Polski na wielkich turniejach – przed nimi mecz o wszystko. We wtorkowym „El Gran Clasico Derbi” z Termalicą nie udało się zdobyć kompletu punktów, a jedynie zremisować 1:1 i dzisiaj inny wynik niż wygranie pojedynku może sprawić, że gracze Kazimierza Moskala w przyszłym sezonie zagrają w 1. Lidze. Sprawie nie pomaga rywal, z którym przyjdzie im się zmierzyć. Cracovia to najlepsza drużyna grupy spadkowej i jak doskonale wiadomo, gdyby nie fatalna forma z początku sezonu, byłby to zespół, który budziłby strach wśród ekip czołowej „ósemki”. Jeżeli coś może sprzyjać Sandecji, jest to ostatnia forma drużyny z Krakowa. Piłkarze Michała Probierza dwie, ostatnie konfrontacje zakończyli z dorobkiem czterech punktów, a szczególnie zaskakujący był ostatni mecz, gdy pozwolili przełamać się Arce Gdynia (0:2). Patrząc jednak, co piłkarsko reprezentuje ich dzisiejszy rywal, ogromną sensacją będzie, jeżeli Pasy oddadzą trzy punkty. Przypilnować takiego obrotu spraw będzie chciał Krzysztof Piątek, który popisuje się w ostatnim czasie rewelacyjną formą i z 20. trafieniami na koncie depcze po piętach aktualnego lidera klasyfikacji strzelców, a więc Carlitosa. Ostatnia forma sprawiła nawet, że niektórzy zaczęli przymierzać go do kadry, lecz trzeba przyznać, że taki scenariusz jest kompletnie odrealniony – niemniej dla samego zawodnika ogromną przyjemnością byłoby zakończenie sezonu w efektowny sposób i jeszcze mocniejsze zaistnienie w świadomości selekcjonera Nawałki. Dwa, bezpośrednie pojedynki z tego sezonu korzystniejsze dla Cracovii – 21 października w Niecieczy (bo tam grała Sandecja) było 1:1, natomiast 18 marca piłkarze z Krakowa zdołali pokonać oponenta 2:1. Dzisiaj to także oni są faworytami, jednak na korzyść gospodarzy przemawia stawka meczu.
Śląsk Wrocław – Piast Gliwice (kursy forBET 2,55 – 3,20 – 2,70)
Jeżeli językoznawcy szukaliby idealnego przykładu na wyjaśnienie określenia „ambiwalentny”, to mogliby śmiało sięgnąć po właśnie to spotkanie. Zmierzą się bowiem drużyny, które mają zupełnie odmienny stosunek do końcówki bieżącej kampanii ligowej – gospodarze grają tak dobrze, że najchętniej przepisaliby ostatnie wyniki na poczet kolejnego sezonu, natomiast goście aklamowaliby ewentualny wniosek o zakończenie rozgrywek po 35.kolejkach, gdyż mimo dołującej formy, wciąż pozostają na bezpiecznej lokacie. Nie było chyba jednak gorszego momentu, aby mierzyć się z piłkarzami Tadeusza Pawłowskiego. Drużyna z Dolnego Śląska czuje się fenomenalnie, co potwierdzają najlepiej wyniki – pięć, ostatnich spotkań i trzynaście zdobytych punktów. Duża zasługa w tym Marcina Robaka, który w trakcie tych konfrontacji czterokrotnie pakował piłkę do siatki, co zaowocowało już 18. golami w ligowym sezonie. Mimo, że dla Śląska jest to spotkanie bez większego znaczenia, można być przekonanym, że cała drużyna postara się sprawić kibicom wiele radości, której brakowało przez większą część rozgrywek. Jeżeli już jesteśmy przy radości – niespecjalnie jest to, w ostatnim czasie, wizytówka Piasta. Kiedy 27 kwietnia gracze Fornalika rozgromili Arkę Gdynia 5:1 wydawało się, że w kolejnych pojedynkach będą równie skuteczni. Zakończenie serii pięciu meczów bez zwycięstwa na niewiele się zdało i kolejne dwa spotkania to niezwykle dotkliwe porażki z bezpośrednimi rywalami, a więc Sandecją oraz Lechią. Dzisiaj taki scenariusz jest wręcz niedopusczalny i jeżeli faktycznie by się ziścił, mógłby oznaczać wejście jedną nogą na niższy poziom ligowy. Drużyny mierzyły się ze sobą 4 sierpnia oraz 9 grudnia i dwukrotnie remisowały (1:1 oraz 2:2). Śląsk będzie chciał podtrzymać dobrą serię, Piast zaś ratować swój ligowy byt, zatem powtórzenie takiego scenariusza nie jest nikomu na rękę!
Termalica Bruk – Bet Nieciecza – Arka Gdynia (kursy forBET 1,90 – 3,40 – 3,90)
„Jeżeli szukasz rywala, z którym zdobędziesz komplet punktów, spotkaj się z Arką Gdynia” – mogli pomyśleć kibice przed tygodniowymi meczami Ekstraklasy. A tu proszę – nareszcie przełamanie! Po serii czterech porażek z rzędu spowodowanymi najpierw przygotowaniami, a potem kacem związanym z finałem Pucharu Polski gracze Leszka Ojrzyńskiego zdołali sięgnąć po trzy punkty. I to nie z byle kim, bo przecież triumf przyszedł nad liderem grupy spadkowej, a więc Cracovią. Taka zapowiedź może przestraszyć graczy Termalici, którzy po zwycięstwie w weekend nad Lechią, mieli w tygodniu potwierdzić dobrą dyspozycję z Sandecją. Na ich nieszczęście rywalizacja zakończyła się wynikiem 1:1 i o ligowy byt trzeba jeszcze trochę powalczyć. Dwa, ostatnie starcia mogą jednak wlać pewien optymizm w serca fanów z Małpolski, gdyż po serii czterech porażek z rzędu udało się najpierw wygrać, a potem zremisować i to z bezpośrednimi przeciwnikami. To całkiem dobry symptom i nie można wykluczyć, że dzisiaj także uda się osiągnąć korzystny wynik. Konfrontacje ligowe w tym sezonie to 10 października (1:1) oraz 12 marca (4:0 dla Arki). Dzisiaj jednak dyspozycja obydwu zespołów uległa zdecydowanej przemianie i kto wie – być może popularne Słonie, niczym lwy walczyć będą o pozostanie w Ekstraklasie i denerwowanie ludzi, którzy uważają, że takie zespoły są tej lidze zbyteczne. A jak doskonale wiemy – ciężko niekiedy o lepszą motywację niż działanie komuś na przekór!

